O autorze
Zafascynowana wykorzystaniem nowych technologii w muzeach i w kulturze, zajmuje się nimi na codzień w swojej firmie Moiseum (www.moiseum.com). Tworzy własne projekty edukacyjno-technologiczne i konsultuje cudze. Widzi wielki potencjał w aplikacjach mobilnych. Organizatorka polskiej edycji Dnia Wolnej Sztuki.

Ucz się na najlepszych amerykańskich uniwersytetach. Za darmo. Przez internet

Pamiętam jak kilkanaście lat temu musiałam pisać w podstawówce wypracowania na temat “jak będzie wyglądała szkoła przyszłości”. Wszystkie dzieci pisały coś o lekcjach odbywających się zdalnie, na komputerze, na które nie trzeba było wychodzić z domu. Była to dla mnie jakaś strasznie odległa wizja, co świadczy tylko o tym, jak kiepską wyobraźnię musiałam mieć w dzieciństwie. Dzisiaj, jakieś 15 lat po tym jak musiałam napisać wypracowanie, “lekcje w komputerze” już się dzieją i to na wszystkich szczeblach edukacji.

W internecie dzieją się teraz cudowne rzeczy, jeśli chodzi o edukację. Można uczestniczyć w kursach najlepszych amerykańskich uniwersytetów lub pokazywać dzieciom najsłynniejsze muzea świata dzięki Google Art Project. Edukacja on-line (“e-learning”) szturmem wchodzi pod strzechy. Jednym z najpopularniejszych serwisów oferujących ponad 3.5 tysiąca darmowych lekcji na YouTube z różnych dziedzin, na róznym poziomie trudności jest Khan Academy. W 2004 roku, Salman Khan, pracownik jednego z dużych amerykańskich funduszy hedgingowych uczył matematyki swoich kuzynów. Po pewnym czasie stwierdził, że najwygodniejsze dla niego i dla dzieci będzie nagrywanie swoich wykładów na YouTube’a. Lekcje te zdobyły tak dużą popularność, że Khan zdecydował się rzucić pracę i założyć serwis z prawdziwego zdarzenia. Teraz Khan Academy ma w swojej ofercie lekcje z historii sztuki, ekonomii, matematyki, programowania, biologii, fizyki i innych, tłumaczone przez wolontariuszy na różne języki - wiele jest dostępnych także po polsku. Wszystko działa na zasadzie non-profit i utrzymuje się z donacji - m.in. 2 mln dolarów na stół wyłożyło Google. Od początku działania serwisu, lekcje były odtwarzane ponad 200 milionów razy.



Salman Khan opowiada o edukacji przy użyciu video na konferencji TED.
Edukacja dzieci to jedno, ale coraz częściej mamy do czynienia z serwisami oferującymi edukację dla dorosłych. Udemy pozwala na tworzenie zorganizowanych wykładów online. Nauczyciele mogą udostępniać na Udemy nie tylko nagrania video, ale także prezentacje PowerPoint, pliki PDF, nagrania audio i pliki ZIP. Mogą oni także prowadzić zajęcia na żywo i prowadzić interakcje z uczniami przez forum. Najpopularniejsze na Udemy kursy dotyczą przedsiębiorczości, marketingu i programowania. Wśród tutorów są takie osobistości jak Mark Zuckerberg, Marissa Mayer, Eric Ries czy Steve Blank. Większość kursów jest dostępna za darmo, jednak nie wszystkie - ich ceny wahają się od 5 do 250 dolarów. Szansę w edukacji przez internet widzą także same amerykańskie uniwersytety, masowo krytykowane za swoje skostnienie. Serwisy takie jak Coursera czy edX mają powoli zmieniać oblicze edukacji akademickiej. Coursera została założony przez dwóch profesorów ze Stanfordu i oferuje darmowe nagrania kursów uniwersytetów takich jak Stanford, Brown czy Columbia. Wykłady odbywają się zazwyczaj co tydzień i składają się z wykładu video i ćwiczeń (tak, na Courserze bywają prace domowe, a nawet zaliczenia). edX powstało z inicjatywy MIT i Uniwersytetu Harvarda i oferuje póki co, jeszcze skąpy, za to bardzo specjalistyczny wybór kursów - od wstępu do sztucznej inteligencji po chemię ciał stałych. W Polsce “e-learning” wciąż chyba kojarzy się z kursami z języków obcych, które trzeba “odbębnić” na uniwersytecie jak najmniejszym kosztem. Podobno aż 73 procent studentów twierdzi, że uczelnie nie są przygotowane do oferowania usług e-learningowych. A szkoda, bo polskie uczelnie na pewno też mogą zaoferować ciekawe kursy na wysokim poziomie. Szkoda tak kisić wiedzę w murach uniwersyteckich, duża szkoda.
Trwa ładowanie komentarzy...